Rękodzieło

2 listopada 2015 23:20

Dzisiejsi mazowieccy twórcy są najczęściej kontynuatorami swoich rodzinnych tradycji. Zdarza się także, że zajmują się rękodziełem z zamiłowania i chęci spróbowania swoich sił. Niegdyś było ono w tradycyjnej kulturze zwykłą „koniecznością”. Gospodarka nie była zmechanizowana, nie istniał rynek rozwiniętych dóbr konsumpcyjnych, gospodarstwa wiejskie charakteryzowała samowystarczalność, wynikająca zarówno z braku środków na zakup towarów z zewnątrz, jak i z pewnego rodzaju izolacji.

W ciągu wieków wytworzył się system, który bardzo sprawnie funkcjonował – część niezbędnych przedmiotów wytwarzano na własne potrzeby, a część tych, których nie dało się wytworzyć własnoręcznie, nabywano u rzemieślników. Wytwórczość dotyczyła także plastyki obrzędowej, która plasuje się pomiędzy „zwykłym” rękodziełem a sztuką. Ta ostatnia z kolei jest w wytwórczości wiejskiej dziedziną „najmłodszą”, która rozwinęła się już po II wojnie światowej, w dużym stopniu dzięki mecenatowi państwa.

Na Mazowszu, podobnie jak w innych częściach kraju, zajmowano się obróbką drewna, wykorzystywano wici roślinne, glinę i metale, korzystano także z surowców pochodzenia zwierzęcego, jak wełna czy skóra. Te surowce determinowały techniki wytwarzania, a tym samym rodzaj produkcji domowej, bądź rzemieślniczej. Do II wojny światowej działali licznie garncarze, kowale, plecionkarze, bednarze, powroźnicy czy kołodzieje, w domach tkano i wyrabiano potrzebne tkaniny. Kobiety zajmowały się także zdobnictwem wnętrz, które na Mazowszu (w granicach obecnego województwa mazowieckiego) najbardziej charakterystyczne było na Kurpiach Białych i Zielonych, ale także w Kołbieli i rejonie sannickim. Po wojnie wszystko się zmieniło, dawny świat uległ olbrzymiej transformacji. Ludowa twórczość zaczęła znikać ze wsi, a stała się pożądana w mieście.

Czy sytuacja obecnego zainteresowania ludowością pozwala patrzeć w przyszłość z nadzieją na przetrwanie dawnych wzorów i rękodzielniczych umiejętności? Wierzymy, że tak. Przekonajcie się o tym, zgłębiając „zakamarki” naszej ścieżki.


Władysław Murzyn

Władysław Murzyn

Korzenie sosny do wyrobu swoich unikatowych prac pozyskuje sam w pobliskim lesie. Szpadlem okopuje drzewo i kiedy natrafi na odpowiednie utwardzenie, wie, że w tym miejscu wydobędzie spod ziemi właściwy materiał. Według Pana Władysława Murzyna wycinanie korzeni...

Wiesław Kuskowski

Wiesław Kuskowski

Wiklina ponad wszystko

Wiesław Kuskowski jest niezwykle zajętym człowiekiem – ale zajętym głównie… plecionkarstwem. Ten twórczy fach wymaga niewielu przyborów: wystarczy ławka, namoczona wiklina, kilka metalowych...

Wojciech Solka

Wojciech Solka

Mistrz wikliniarstwa z dziada pradziada

Jego dziadek i pradziadek wyplatali z wikliny meble, kupowane przez możnych szlachciców i bogatych gospodarzy. Wojciech Solka ma zatem wikliniarstwo we krwi. Nie dziwi więc fakt, że wybrał naukę w Technikum ...

Stanisława i Tadeusz Konopkowie

Stanisława i Tadeusz Konopkowie

Twórczy tandem

Od chwili ślubu w 1972 roku Państwo Konopkowie tworzą zgrany małżeński tandem twórców ludowych, którzy wzajemnie się wspierają i dopełniają. Pani Stanisława wykonuje wycinanki, palmy wielkanocne, kierce i byśki oraz...

Aleksandra Teodozja Sowińska

Aleksandra Teodozja Sowińska

Spadkobierczyni plecionkarskich tradycji

W zaaranżowanej przez Panią Aleksandrę ludowej izbie pełno koszyków w różnych rozmiarach. Mówi, że teraz nie da się na nich godnie zarobić, ale kiedyś było inaczej.

Lucimia ...