Władysław Murzyn

20 listopada 2015 07:55
Władysław Murzyn

Dane kontaktowe:
Tel: 661 720 088

Dane adresowe:
Zalesie, 07-430 Myszyniec
N 21.34416 E 53.31569

Plecionki z korzenia

Korzenie sosny do wyrobu swoich unikatowych prac pozyskuje sam w pobliskim lesie. Szpadlem okopuje drzewo i kiedy natrafi na odpowiednie utwardzenie, wie, że w tym miejscu wydobędzie spod ziemi właściwy materiał. Według Pana Władysława Murzyna wycinanie korzeni nie szkodzi drzewom, a wręcz je wzmacnia. Tak zresztą mówiła jego mama, od której nauczył się plecionkarstwa. Korzenie po pozyskaniu należy okorować i poskręcać w krążki. W tak przygotowanych zwojach mogą leżeć 5 lat i dłużej, byle namoczyć je przed wyplataniem koszyków.

Pan Władysław to jeden z najstarszych twórców z Zalesia - wioski z samotniczymi siedliskami rozrzuconymi na sporym obszarze. Dojazd do jego domostwa to wyjątkowe odkrywanie Kurpi od środka. Szutrowe drogi prowadzą nas przez pola i lasy, mijamy bieloną kapliczkę. Najlepiej posłużyć się albo dobrą nawigacją, albo po prostu pytać mieszkańców o drogę do znanego wszystkim plecionkarza. On sam opowiada, że ci, którzy tu docierają, są na początku niezadowoleni z tej karkołomnej podróży, ale kiedy już chwilę pobędą, oswoją się i podpatrzą jego pracę, są szczęśliwi, że pokonali trudności dojazdowe. Bo jest co podziwiać.

Pan Władysław zajmuje się plecionkarstwem od dziecka. Kiedyś wyplatał głównie techniką spiralną, ale twierdzi, że ludzie chętniej kupują jego koszyczki wykonane trwalszym sposobem. Zatem obecnie do swoich wyrobów najczęściej stosuje technikę krzyżowo-żeberkową. Zaczął wcześnie, bo gdy miał niespełna 8 lat wyplatał już wspólnie z mamą. Wspomina dawne kosze z korzenia na ziemniaki i buraki, które wytrzymywały nawet 30 lat oraz opałki, czyli duże pojemniki do przechowywania zboża. Teraz Pan Władysław wytwarza głównie dekoracyjne koszyczki na święconkę oraz tacki na owoce czy chleb. Według jego słów, wszystkich one cieszą, bo ludzie wyczuwają w nich cudowny zapach żywicy i uważają, że są bardzo piękne. Ale nie wyplata już codziennie, bo jest to zbyt uciążliwe dla rąk, a jeden koszyczek powstaje czasem przez cały dzień.

Nie zawsze mieszkał w Zalesiu. Ma za sobą pracę w kopalni na Śląsku, Stoczni Remontowej w Gdyni, w Fabryce Płyt Pilśniowych w Rucianem-Nidzie oraz „w melioracji”. Teraz jest emerytem i też po trosze … obieżyświatem. Bardzo lubi wyjeżdżać na targi i jarmarki, na podobieństwo czasów, kiedy podróżował ze swoją mamą. Często umawiają się razem z mieszkającą niedaleko twórczynią Panią Czesławą Samsel i odwiedzają lokalne imprezy folklorystyczne, np. w Ostrołęce, Kadzidle, pojawiają się na Miodobraniu Kurpiowskim.

Pan Władysław przez pół roku uczył plecionkarstwa w szkole w Myszyńcu i nauczyciele byli z tych warsztatów bardzo zadowoleni. Uczniowie jednak nie chcieli kontynuować nauki, twierdząc, że jest to dla nich po prostu zbyt ciężka praca. Dzieci Pana Władysława odradzają mu to zajęcie, ale przyzwyczajenie jest silniejsze. Pan Władysław chce wyplatać tak długo, jak tylko będzie mógł. Za swoje prace zdobył wysokie nagrody i wyróżnienia w licznych konkursach regionalnych. Jego wyroby znajdują się w muzeach w Ostrołęce i Węgorzewie.