Turcy w Drobinie

4 marca 2020 14:12
/img/iconp_mst.png

Dane kontaktowe:
Tel: (24) 260 10 53
Adres e-mail: drobin@diecezjaplocka.pl

Dane adresowe:
Parafia pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika, ul. Targowa 2, 02-210 Drobin

Straż grobowa - turcy w Drobinie

W Drobinie jest ich ośmiu. Podkreślają swoją odrębność, mówiąc o sobie „turcy”, a nie „turki”, jak w innych miejscowościach, na przykład w pobliskiej Górze. Na Mazowszu – Drobin i Góra, to jedyne miejscowości, gdzie zachował się zwyczaj wielkanocnych straży grobowych, zwanych właśnie turkami.

Skąd ta tradycja wzięła się w Drobinie? Nie wiadomo. Brak jest zapisów, czy chociażby przekazów ustnych. Ludzie wiedzą tyle, dokąd sięga ich pamięć. Mimo braku historii, członkowie drużyny podkreślają – „będziemy turkami jak długo się da, a później przyjdą nasi następcy”. Wierzą, że zwyczaj będzie trwał, ponieważ wyróżnia Drobin na tle innych miejscowości.

Najbardziej rozpowszechniona teoria głosi, że jest to nawiązanie do czasów zwycięskiej bitwy pod Wiedniem, kiedy do kraju powracały oddziały wojskowe ze zdobycznymi orientalnymi ubiorami i bronią. Jednak najprawdopodobniej na zapoczątkowanie zwyczaju miał wpływ Zakon Rycerski Grobu Bożego w Jerozolimie (tak zwani bożogrobcy), sprowadzony do Polski w XII wieku. Zakon spopularyzował budowanie w okresie Wielkiego Tygodnia symbolicznych grobów Jezusa i wystawianie przy nich straży naśladujących rzymskich żołnierzy, którzy - jak czytamy w Biblii - z rozkazu Poncjusza Piłata strzegli złożonego w grobie ciała Chrystusa. W kształtowaniu tej tradycji przywołuje się także pielgrzymki do Grobu Pańskiego w Jerozolimie.

Nie ulega wątpliwości, że garderoba  drobińskich turków powstała z inspiracji orientalnymi mundurami, ale z jakiego okresu i jakich oddziałów wojskowych – tego nie można jednoznacznie określić. Andrzej Kaczmarzewski w pozycji „Wielkanocne straże grobowe”, pisze – „Wobec braku dostatecznego materiału trudno jest o wysunięcie jednoznacznej tezy wyjaśniającej obecność orientalnych kostiumów w tej tradycji” (1*). Turcy z Drobina noszą czerwone bluzy ze złotymi guzikami przepasane czarnym pasem i czarne spodnie z czerwonymi lampasami. Ich głowy zdobią czerwone czapki z chwostem, przypominające tureckie fezy. Dopełnieniem stroju są szable i widowiskowe halabardy oraz toporki. Obecne stroje liczą ponad 40 lat. Zostały zamówione przez parafię i uszyte na wzór wcześniejszych, które różniły się jedynie nieco ciemniejszym kolorem (strawił je pożar starej plebanii). Za to szable liczą już około 70 lat. Wiadomo o nich tyle, że wystrugał je miejscowy stolarz. Jako niezbędny rekwizyt występują wyłącznie w Wielki Piątek i podczas rezurekcji. Wszystkie mundury przechowywane są w walizce u Romana Mielczarka, nieformalnego „szefa” turków.

Ciekawostką jest liczba 28 naszyta na nakryciach głowy. Czy ma ona znaczenie? Jeśli tak, to jakie? Biblijna symbolika liczb tłumaczy cyfrę 2 jako tę, która wskazuje na świadectwo, pomoc, wsparcie, połączenie przeciwieństw, ilość świadków konieczną do uznania prawdy. Z kolei cyfra 8 oznacza nowe stworzenie (zmartwychwstanie Chrystusa nastąpiło ósmego dnia po śmierci) oraz rozpoczyna nowe liczenie, przekraczające cykl siódemkowy, symbolizując wejście w nową, odmienną rzeczywistość. Ułożona poziomo jest znakiem nieskończoności. Liczba 28, będąca połączeniem tych dwóch cyfr, uznawana jest za jedną z liczb doskonałych (będąc sumą wszystkich swoich dzielników). Kolejni księża w parafii, a także różni etnografowie próbowali zgłębić numerologiczną zagadkę drobińskich fezów, ale do tej pory nikomu się to nie udało. Obecnie w użyciu są nowe nakrycia głowy, ufundowane przez jednego z turków w 2017 roku, ale obowiązkowo z naszytą liczbą 28. „Ten symbol musi być na czapce. To taka tradycja, która może już na zawsze pozostać tajemnicą” – mówią członkowie formacji.

W skład drużyny wchodzi ośmiu mężczyzn i brak jest wśród nich „rezerwowych”. Gdyby ktoś zachorował, trzeba byłoby szukać zastępstwa w ostatniej chwili. W Drobinie żołnierze tureccy to niezależni ochotnicy. Część z nich jest spokrewniona, więc wszyscy czują się jak rodzina. Mówią, że nie ma zakazu przyjmowania w ich szeregi kobiet, ale taka jest tradycja, żeby turkami byli mężczyźni.

W Wielki Piątek, kiedy zaczyna się ich obrzędowa rola, zbierają się około godziny 17.00 w pomieszczeniu gospodarczym nad zakrystią kościoła pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Tu mają chwilę, aby ubrać uniformy i nastroić się do wypełnienia misji. W ciągu roku nie organizują okazjonalnych spotkań w swoim gronie. Celebrują jedynie wspólne męskie śniadanie wielkanocne po rezurekcji, co roku u innego członka grupy.

Ich służba rozpoczyna się zaraz po wielkopiątkowym nabożeństwie. Wkraczają do kościoła w momencie przenosin monstrancji z tzw. ciemnicy (gdzie umieszcza się ją w Wielki Czwartek na znak żałoby) na symboliczny grób Chrystusa. Zgodnie ze scenariuszem, strażnicy podążają w pochodzie parami za księdzem. Kiedy okryta białym welonem monstrancja zostaje ustawiona na Grobie Pańskim, dwóch turków z halabardami zaczyna pełnić straż. Warta trwa pół godziny, po czym następuje zmiana pary. Tego dnia służba kończy się o godzinie 24.00. W Wielką Sobotę trzymanie straży rozpoczyna się od 7.00 i także trwa do północy – co znaczy, że każdy ma co najmniej 8 wart. Halabardy zostają w tym dniu zastąpione lżejszymi toporkami. O godzinie 18.00 odbywa się msza z poświęceniem ognia, w której uczestniczą turcy, którzy akurat nie pełnią warty.  

Dla wiernych kulminacja wielkanocnych obchodów następuje w niedzielny poranek, gdy zaczyna się celebrowanie Zmartwychwstania. Turcy zbierają się przed rezurekcją, która zwyczajowo odprawiana jest o godzinie 6.00. Sześciu z nich idzie z księdzem do Grobu Pańskiego po monstrancję, a dwóch pozostaje przed kościołem. Następnie już wszyscy uczestniczą w procesji wokół kościoła, asystując księdzu niosącemu Najświętszy Sakrament (po czterech z każdej strony). Wkraczając do kościoła zatrzymują się trzy razy: w progu, pośrodku nawy głównej oraz pod ołtarzem, ustawiając się czwórkami.

Kiedy ksiądz śpiewa „Zmartwychwstał Pan”, wykonują swój popisowy numer: jeden z nich „strzela” z szabli, czyli wysuwa ją z futerału i chowa z impetem, robiąc jak najwięcej hałasu. To dla innych znak, żeby w popłochu uciekli za ołtarz. Scenka ta symbolizuje przestrach rzymskich żołnierzy w chwili, gdy dowiadują się o Zmartwychwstaniu Jezusa. W tym momencie rola turków się kończy, a w Drobinie nastaje Wielkanocne świętowanie.

Po mszy rezurekcyjnej proboszcz składa turkom podziękowania. Parafianie uważają, że ten zwyczaj wyróżnia ich na tle innych miejscowości i są z niego dumni. Mówią – „Jak widzimy swoich turków, to bardziej czujemy Wielkanoc”. W ich przekonaniu święta bez tej tradycji byłyby w Drobinie nie takie, jak powinny.

 

(1*) Andrzej Kaczmarzewski, Wielkanocne straże grobowe, Muzeum Okręgowe w Rzeszowie 1996

 

Dodatkowe informacje:

W momencie powstawania tego opisu, czyli w 2018 roku, członkami drużyny są: Roman Mielczarek (nieprzerwanie od 1978 roku, kiedy został turkiem w wieku 14 lat), jego synowie – Mateusz i Łukasz, Krystian Kowalski (wcześniej turkiem był także jego ojciec), Łukasz Nowakowski, Łukasz Kluczewski, Wiesław Klimkiewicz (odziedziczył tę funkcję po ojcu w wieku 14 lat) oraz Bogdan Kraśniewski.

Kilka lat temu wydarzył się tragiczny wypadek, w wyniku którego zginęli dwaj członkowie drużyny. Na pogrzebie wszyscy stawili się w strojach turków, a do trumny włożono kolegom tureckie fezy na znak przynależności do tej formacji.