Rybołówstwo na Kurpiach

28 lutego 2019 22:50

Rybołówstwo czyli pozyskiwanie ryb i innych organizmów środowiska wodnego należy, obok myślistwa i zbieractwa, do najstarszych zajęć człowieka. Zajmowało również istotne miejsce w gospodarce Kurpiowskiej Puszczy Zielonej. Do rozpowszechnienia się rybołówstwa w Puszczy Zielonej przyczyniły się warunki naturalne. Północna część Niecki Mazowieckiej, lekko pochylona w kierunku południowo-wschodnim powodowała spływanie przez bory ostrołęckie z jezior mazurskich licznych rzek, strug i drobniejszych cieków wodnych biegnących ku Narwi.

Do głównych rzek regionu kurpiowskiego należą: Narew, Orzyc, Omulew, Rozoga, Szkwa, Skroda. Oprócz Narwi przez wiele dziesięcioleci (XVIII – XIX w.) rzeki te przy wylewach wiosennych tworzyły zbiorniki wodne – płaskie rozlewiska lub większe nawodnienie terenów bagiennych. Do obrazu sytuacji wodnej należy dodać istniejące jeszcze w końcu XIX w. jeziora – Serafin, Łacha, Karaska.

Bez względu na to, czy to woda bieżąca (rzeki i strumienie), czy stojąca (stawy, jeziora, rozlewiska), bogata była w liczne gatunki ryb. Wśród ryb najbardziej znanych i najliczniejszych znajdowały się m.in. szczupaki, płocie, leszcze, jazie, okonie, klenie, kiełbie, brzany. Dwa ostatnie gatunki występowały wyłącznie w Narwi, we wszystkich zaś rzekach łowiono węgorze. Charakterystyczną cechą wód Kurpiowszczyzny była obfitość ryb błotnych – piskorzy, miętusów, linów, znajdowały się tu także sumy. Na popularność rybołówstwa w regionie wpływał fakt, iż wiele wsi zakładano nad rzekami, a korzystanie z ich bogactw było dla mieszkańców zajęciem stałym.

Istotne jest rozróżnienie rybołówstwa i wędkarstwa, które mocno się przeplatają, biegły jednak odmiennymi drogami. Rybołówstwo polegające na pozyskiwaniu ryb na potrzeby własne i ewentualnie rynkowe było znane już na początku wspólnot ludzkich. Wędkarstwo, na odmianę, powstało i rozwijało się jako rodzaj rozrywki nad wodą, zabawy na łonie natury, dostępnej dla zamożnego mieszczaństwa Europy Zach. (XVIII w.).

Odmiennie przedstawiała się sytuacja na ziemiach polskich, gdzie do I wojny światowej ryby, nawet złowione na wędkę, stanowiły uzupełnienie jadłospisu.

Podobnie jak wymieniona liczba rodzajów ryb występujących w wodach na Kurpiach, wiele też było narzędzi do połowów i sposobów łowienia. W puszczy stosowano bardzo stare sposoby połowów. Pierwszym było głuszenie, które prowadzono wczesną zimą, uderzając sękatym kijem lub drewnianym młotkiem w lód nad głową ryby, a po wycięciu lodu wyciągano ręką ogłuszoną sztukę. Innym sposobem było łowienie ością – rodzajem żelaznego, płaskiego grzebienia (8-9 zębów) osadzonego na długim drążku. Ością łowiono od wczesnej wiosny do jesieni, zarówno w dzień słoneczny jak i w nocy, przy świetle łuczywa.

Powszechnym narzędziem na Kurpiach były wędki. Różnie wykonane służyły do łapania konkretnego gatunku. Wymienia się więc wędki: na muchy, na robaki, szczupakówki, na brzany, gruntówki. Ostatni rodzaj wędek używali najczęściej ludzie starsi, słabo widzący, nie mogący dużo chodzić.

Oprócz wędek stosowano tzw. sznury – grubą linkę przymocowaną w poprzek rzeki, do sznura doczepiano kilka mniejszych sznurków z haczykami, a całość zostawiano na noc.

 Do narzędzi rybackich sporządzonych z witek wierzbowych, czasami korzenia sosny, prętów sosnowych i jałowcowych należała wiersza, zarówno bezsercowa (chobotnia), jak i sercowa (wiersa). Wyplatana z wici wierzbowych była też inna samołówka – kłoń pałąkowata.

Sprzętami wykonanymi w dużej części z sieci była np. kłoń wasągowata, rodzaj trójkątnego tunelu z czterech stron posiadającego siatkę. Kolejnym były tzw. sanie – prostokątna sieć rozpięta na dwóch zakrzywionych drągach; włok – workowata sieć rozpięta między dwoma długimi żerdziami i in.

Połowy wykonywano albo brodząc ze sprzętem po wodzie, albo też z łodzi, którą posiadał prawie każdy rybak. Dzielili się oni na niezawodowych (połowy wyłącznie na własne potrzeby) i zawodowych (tworzących zespoły i łowiących na potrzeby rynku). Rybactwo nie było tylko domeną mężczyzn, zajmowało się nim także wiele kobiet.

Dla wzmocnienia efektu połowów stosowano różne zabiegi na poły magiczne. Szczęście przynosiło np. zobaczenie kolana kobiety przed połowem, podobną rolę odgrywał kawałek chleba schowany w woreczku i zawieszony na piersiach podczas łowienia. Żadną miarą z kolei nie można było przekroczyć leżącej wędki lub sznura, co jakoby miało odbierać moc sprzętowi. Dobre efekty daje rozpoczęcie plecenia sieci w dni jarmarczne, bo, jak sądzono, „ile ludzi na jarmarku, tyle ryb będzie w tej sieci".

Na całokształt przedstawionego obrazu należy patrzeć wyłącznie historycznie. Ogromne zmiany, jakie zaszły w regionie na przełomie XIX i XX wieku, w dużej części zmieniły środowisko wodne. W okolicach I wojny wyrąb lasów osiągnął swe apogeum, a to obniżyło poziom wód gruntowych. W okresie międzywojennym następowało osuszanie terenów podmokłych, regulacja rzek i strumieni, do tego rabunkowa gospodarka w czasie wojny (głuszenie ryb granatami, chemikaliami). Doprowadziło to do drastycznego zmniejszenia rodzajów i ilości ryb, a tym samym upadku rybołówstwa.

Po drugiej wojnie światowej, a właściwie wiele lat po niej, podjęto próbę odbudowy stanu zarybienia naszych rzek, stawów i jezior.

 

Bibliografia:

Chętnik A., "Rybołówstwo na Narwi", [w:] „Ziemia”, 1911, T. 2.

Chętnik A., "Rybołówstwo zimowe na Narwi", [w:] „Ziemia”, 1921, T. 13.

Olędzki J., "Rybołówstwo na terenie kurpiowskiej Puszczy Zielonej od końca XIX do połowy XX wieku", [w:] "Kurpie Puszcza Zielona" (red.) A. Kutrzeba-Wojnarowa, Wrocław – Warszawa – Kraków, 1964, T.1.

 

Autor: Bernard Kielak